-

krzysztof-laskowski

Głos lubi płatać figle

W poprzednim odcinku serialu o moich zmaganiach z nauką śpiewu klasycznego napisałem, że głos początkowo tenorowy w niezrozumiały sposób przemajgnął mi się tak, że zacząłem dobywać z siebie dźwięki z oktawy kontry, charakterystyczne dla oktawistów. Stan ten trwał przez kilka tygodni. Ale znowu nastąpiła zmiana. Część zakresu, która ujawniła się nutkami znajdującymi się poniżej a wielkiego, przeszła na górę, aż do cis dwukreślnego włącznie. Tak więc tenor wrócił, i to chyba na dobre. Squillo jest wyraźniejsze niż przedtem, szczególnie w górnej części, głos stał się mocniejszy, pełniejszy i bardziej zrównoważony od stanu sprzed przemajgnięcia. Tedy nie będzie Ella giammai m' amò, będzie Celeste Aida.

Ci, którzy byli jeszcze po debacie blogerów na targach bytomskich, mogli usłyszeć, jak wypełniam halę dźwiękiem. Może za niecały rok, jeśli Pan Bóg pozwoli, będzie cały koncert. Może - traktujcie, Drodzy Czytelnicy, to zdanie cum grano salis. Na razie na pełen regulator śpiewam pod wiaduktem, żeby nie nadwyrężać stosunków sąsiedzkich.

Krótko w tym odcinku, ale ciąg dalszy nastąpi. I choć podobno mało kto dziś wytrzymuje na scenie bez mikrofonu, nie dajcie sobie wmówić, że prawdziwej opery już nie ma.



tagi: śpiew klasyczny  appoggio chiaroscuro  tenor 

krzysztof-laskowski
4 lipca 2017 19:04
0     361    2 zaloguj sie by polubić
komentarze:
zaloguj się by móc komentować